Co Aktualnie Jem – Lipiec 2014

Postanowiłem napisać o tym, co aktualnie jem. Jakie posiłki, jakie suplementy, o jakiej porze dnia itd.

Nie jest to idealna dieta. Wiem i czuję to. Cały czas ją dopracowuję. Np. chciałbym wprowadzić przynajmniej 3 razy w tygodniu wyciskane soki z warzyw. Jednak kiedyś odżywiałem się jak większość osób, czułem się dużo gorzej niż teraz, np. najsilniej odczuwałem brak energii, ciągłe zmęczenie, senność. Po tych zmianach, które zrobiłem, czuję się dużo lepiej, więc uważam, że mój sposób odżywiania na dzisiaj jest dużo lepszy od tego, który stosowałem wcześniej.  Więc wierzę, że idę w dobrym kierunku.

Zacznę od śniadania. Śniadanie u mnie od 3 lat to kawa z masłem. Niesłodzona oczywiście. Od dłuższego czasu dodaję również olej MCT. O kawie z masłem pisałem już wcześniej tutaj i tutaj, i napiszę na pewno jeszcze wiele razy o tym mega super napoju :), więc nie będę tutaj wchodził w szczegóły. Napiszę tylko tyle, że jestem bardzo zadowolony z niej, z tego, że zacząłem ją pić. Piję ją najczęściej około 6 rano. Giga duży kop energetyczny z rana i brak głodu przez kilka godzin! 🙂


Potem nic nie jem kilka godzin. Wypijam jedynie od czasu do czasu szklankę wody. Ważne jest to, że nie jem nie dlatego, że się zmuszam do tego, po prostu nie jestem głodny.

W ciągu dnia staram się wypić przynajmniej 1.5 – 2 litry wody. Za każdym razem wpisuję do Beemindera, o którym pisałem tutaj, ile wody wypiłem. Więc na bieżąco śledzę to. Mam tam ustalony cel, ile dziennie chcę wypijać. Na razie jest to 7 jednostek w ciągu dnia, gdzie 1 jednostka odpowiada 200 ml wody. Co jakiś czas zwiększam ilość dziennej dawki wody. Chodzi o stworzenie nawyku i o unikanie nagłych zmian. Zacząłem od 1 litra dziennie, czyli 5 jednostek, i stopniowo, co jakiś czas zwiększam to. Nie mam jeszcze określonego celu, do jakiego chcę dojść. Różni mówią różnie, ile wynosi optymalna ilość wypijanej wody w ciągu dnia. Oczywiście do Beemindera wpisuję tylko dane wtedy, gdy wypiję czystą wodę. Nie wpisuję tej wypitej w herbacie, kawie itd.

 

Po kilku godzinach wypijam kolejną kawę z masłem. Zazwyczaj pomiędzy 12 a 17, najczęściej około 14. To zależy, czy jestem w domu, czy poza. Jak pracuję poza domem i wracam po 16, wtedy wypijam po 16. Jak pracuję w domu, czy w weekend, wtedy wypijam pomiędzy 12 a 16.

Czasami z drugą kawą coś zjadam. Najczęściej trochę sera żółtego, czy orzechy włoskie, migdały itd.

Staram się 3 razy w tygodniu jeść orzechy, zazwyczaj orzechy włoskie, migdały itd. Nie za dużo.  Tak po 20-30 gram każdych. Moczę je wcześniej w wodzie kilka godzin. Potem płuczę i zjadam. Dlaczego tylko 3 razy w tygodniu i tak mało? Ze względu na kwas tłuszczowy Omega 6, którego nie powinno się jeść za dużo i  kwas fitowy, który utrudnia przyswajanie minerałów z pożywienia.  Ponoć. Moczenie orzechów zmniejsza zawartość kwasu fitowego w nich. I dodatkowo orzechy są smaczniejsze po takim kilkugodzinnym moczeniu ich w wodzie, i lepiej przyswajalne.

Po 16, przynajmniej 5 razy w tygodniu zjadam kogel mogel. Robię go ze Stewią, żeby troszkę osłodzić. Zazwyczaj z 6 żółtek. Dodaję też łyżkę oleju MCT dla dodatkowego kopa energetycznego. Miksuję to i od razu zjadam. O tym, że żółtka, głównie od kur chodzących po trawie, dziobiących, co tam sobie znajdą itd., są mega zdrowe i że prawdopodobnie można jeść ich nie kilka w tygodniu, ale spokojnie 6 i więcej na dzień, jest coraz głośniej w różnych miejscach na Internecie i nie tylko, również w najnowszych badaniach. Może kiedyś o tym napiszę. Dodatkowo, taki kogel mogel jest bardzo smaczny. Mógłbym jeść nawet z 12 żółtek. Ale ze względu, że jajka, które kupuję do najtańszych nie należą, ograniczam do 6.

 

Codziennie staram się jeść przynajmniej łyżkę masła kokosowego. To masło to po prostu bardzo dobrze zmielone wiórka kokosowe. Bardzo mi to smakuje. No i dodatkowo w przyjemny sposób dostarczam ciału olej kokosowy.

Konkretny posiłek zjadam raz dziennie, około 18-20. Najczęściej jest to sałatka. Przynajmniej 3-4 razy w tygodniu. Daję do niej:

  • 4-6 gotowanych jajek
  • awokado
  • grzyby Cremini
  • młode listki z warzyw, kupuję gotowe mieszanki, przykładowy skład po angielsku: Tango, Lolla Rosa, Red & Green Romaine, Red & Green Oak, Red & Green Chard, Spinach, Mizuna, Radicchio, Frisee, Beet Greens, Arugula, Tat-Soi, Red Mustard, skład różni się w zależności od tego, z jakiej firmy kupię, np. taką albo takie
  • brokuły,
  • kalafior,
  • cebulę (pół),
  • cukinię,
  • paprykę,
  • kapustę kiszoną,
  • oliwę,
  • łyżkę octu jabłkowego albo sok z cytryny,
  • przyprawy – sól, pieprz i ta mieszkanka Bragg Organic Sprinkle (24 Herbs & Spices) Seasoning.

Wszystko oprócz jajek jest surowe. Nie gotuję warzyw.

Do takiej sałatki zainspirował mnie ten wpis The Giant Cancer-Fighting Salad i to wideo związane z tym wpisem How to Make The Giant Cancer-Fighting Salad. Chris Wark (Chris Beat Cancer). Tyle, że ja np. dodaję gotowane jajka.

 

Z 1-2 razy w tygodniu jem wątróbkę wołową. Do tego dodaję awokado, kapustę kiszoną, młode listki, brokuły, rzodkiewki itd.

 

Z 1-2 razy w tygodniu jem również kotlety z mięsa mielonego wołowego, bez panierki. Mieszam mięso, cebulę, 1-2 żółtka, czasami grzyby Cremini, sól, pieprz, przyprawy ziołowe i z tego robię kotlety. Do tego awokado, kapusta kiszona, młode listki, brokuły, rzodkiewki itd. Oczywiście mięso (i wątrobę) kupuję tzw. grass-fed, czyli od krów pasionych na trawie.

 

Jeżeli coś smażę na patelni, wykorzystuję olej kokosowy.

I tyle. To takie moje główne dania. Czasami robię coś innego na wieczorny posiłek, ale rzadko.

Czego w ogóle nie jadam ostatnio, albo praktycznie w ogóle:

  • tego, co ma dużo węglowodanów, np. pieczywa, makaronów, kasz itd., od 2 miesięcy stosuję dietę ketogeniczną, więc nie przekraczam dawki tak około 50 gram węglowodanów na dzień,
  • cukru, słodzików itd., oprócz Stewii, którą dodaję do kogla mogla,
  • słodkich owoców, jedynie od czasu do czasu zjem troszkę owoców o małej zawartości węglowodanów, np. truskawek,
  • słodkich napojów, praktycznie zawsze piję albo kawę z masłem, albo czystą wodę, czasami herbaty ziołowe, np. z pokrzywy,
  • i wielu innych rzeczy.

Czego staram się jeść dużo:

  • masła, średnio jem pół kostki dziennie, to jest około 110 gram,
  • jajek, głównie surowych żółtek,
  • oleju kokosowego,
  • awokado,
  • warzyw o niskiej zawartości węglowodanów,
  • kapusty kiszonej.

Ok, teraz suplementy. Są na poniższym zdjęciu. Magnez, probiotyki, olej z kryla, chrom i ostropest plamisty. To moje podstawowe na dzień dzisiejszy.

 

Co chcę wprowadzić w przyszłości:

  • jednodniowe głodówki w każdy piątek, kawa z masłem rano w piątek, potem tylko woda przez cały dzień i kolejna kawa z masłem w sobotę rano,
  • raz na miesiąc 3-dniowe głodówki, od piątku do niedzieli,
  • 3 razy w tygodniu picie wyciskanych soków z warzyw o małej zawartości węglowodanów,
  • eksperymentuję też ze skrobią oporną (resistant starch), konkretnie skrobią ziemniaczaną; dowiedziałem się, że pozytywnie ona wpływa na poziom glukozy, i że podowana na zimno mogę spożywać ci, co są w ketozie, myślę, że więcej o tym napiszę, w którymś przyszłym wpisie.

Tyle.

Jeżeli macie jakieś pomysły, jak udoskonalić sposób odżywiania, jakieś linki z artykułami, czy książki to śmiało podawajcie w komentarzach. Czy ktoś z Was przestał jeść pieczywo, produkty z glutenem i zaczął czuć się dużo lepiej? A może ktoś pije kawę z masłem i zauważył totalną zmianę życia na lepsze :). A może ktoś eksperymentuje z ketozą? Czy codziennie je surowe żółtka?