Zimne Prysznice 2014/2015

Już chyba staje się u mnie tradycją robienie zimnych pryszniców przez zimę. W tamtym roku robiłem je codziennie, zazwyczaj 2 razy dziennie, przez 6 miesięcy, od początku października do końca marca. Gdy jest cieplej, nie ma takiego efektu, jak wtedy, gdy jest zimno. Zauważyłem, że zimne prysznice najlepiej działają, gdy temperatura wody jest poniżej 10 °C. Dlatego nie mam za bardzo motywacji robić je, gdy jest cieplej, za to, gdy robi się zimno, wtedy mam.

Jestem bardzo zadowolony z eksperymentu rok temu, więc postanowiłem go powtórzyć w tym roku. Teraz jednak postanowiłem pójść dalej, wejść na wyższy szczebel, osiągnąć wyższy poziom zaawansowania w praktyce zimnych pryszniców.

Po pierwsze, sprawdzam temperaturę wody każdego dnia. Rok temu, gdy poczułem, że woda jest już bardzo zimna, wręcz lodowata, sprawdziłem jej temperaturę. Wyszło około 5 °C. Jednak nie sprawdzałem temperatury często, bardzo rzadko. W tym roku sprawdzam codziennie.

Tutaj jest uaktualniany na bieżąco wykres temperatury wody:

 

Ciąg dalszy nastąpi. Dokończę jakoś w tym tygodniu 😉

Wczoraj była niedziela, dziś jest poniedziałek. Kontynuuję.

Dzisiaj poczułem, że woda jest jakaś zimniejsza podczas prysznica i okazało się, że jest troszkę poniżej 11 °C. Super, cieszę się, że zaczyna się robić właściwa :).

Było po pierwsze, teraz po drugie. Eksperymentuję bardziej z mentalnym nastawieniem do zimna. Zauważyłem, że im bardziej jestem w głowie, w myślach, tym zimne prysznice są bardziej nieprzyjemne. A im bardziej jestem w tu i teraz, otwarty na zimno, na doświadczanie zimna, bardziej wczuwam się w zimno, tym zimne prysznice są bardziej znośne, a po kilku minutach nawet przyjemne. Więc zimne prysznice stają się dla mnie nawet pewną formą medytacji. Bycia w tu i teraz, bycia całym sobą w doświadczaniu zimnych pryszniców. To też oczywiście przekłada się na codzienne życie i doświadczanie nieprzyjemnych zdarzeń. Zamiast walczyć z nimi, bardziej wczuwam się w nie, otwieram na nie, mniej walczę z nimi. Wiadomo, akcja = reakcji. Im bardziej walczę z nieprzyjemnym doświadczeniem, tym bardziej nieprzyjemne doświadczenie walczy ze mną. Zimne prysznice uczą mnie doświadczania rzeczywistości, a nie uciekania w myśli.

Po trzecie, dzisiaj zapisałem się na 10-cio tygodniowy kurs Wima Hofa. Jest dość drogi, ale nie mogłem się oprzeć. Coś mi mówiło, żeby zrobić ten krok. Przyszłość pokaże, czy było warto. Na pewno będzie to kolejny etap. Nie wiem, czy słyszeliście coś o Wimie Hofie, jeżeli nie, poszukajcie na Internecie, czy YouTubie. Totalna inspiracja, jeśli chodzi o przekraczanie granic w temacie zimna, kontroli ciała, odporności itd. Wikipedia mówi, że ma jak na razie 21 rekordów Guinessa. W tym takie rzeczy, jak np. kąpiel w lodowatej wodzie przez prawie 2 godziny, wejście na szczyt Kilimandżaro jedynie w szortach, czy ukończenie maratonu z czasem trochę ponad 5 godzin za kołem podbiegunowym w Finlandii, gdzie temperatury sięgały −20 °C, ubrany jedynie w szorty. I twierdzi, że każdy może się czegoś takiego nauczyć.

U niego dużo pracuje się z oddechem, ja nigdy nie zajmowałem się oddychaniem w temacie zimnych pryszniców. Więc, może być to coś nowego, nowy rozdział, nowe doświadczenia.

Nie będę pisał, dlaczego warto brać zimne prysznice z naukowego punktu widzenia. Nie badałem tych rzeczy, są różne wyniki badań. Jak ktoś chce, znajdzie. Mogę napisać jedynie o sobie, o swoich doświadczeniach.

I tak:

  • w tamtym roku kilka razy brało mnie przeziębienie, na przekór zdrowemu rozsądkowi, brałem zimne prysznice, zamiast leki, czy inne dziwne rzeczy, i za każdym razem szybko mi te symptomy przeziębienia mijały, często nawet do godziny,
  • wiele razy, praktycznie zawsze, jak mam nawroty depresji, negatywne stany itd., po zimnych prysznicach, poprawia mi się nastrój, o tym można znaleźć w wielu miejscach na Internecie, jak zimne prysznice wpływają na nastrój, czytałem nawet, że niektórzy wykorzystują zimne prysznice w leczeniu z depresji; praktycznie zawsze z nastroju „nie chcę żyć” po zimnych prysznicach pojawia się uczucie „życie jest zajebiste!”,
  • uwielbiam to, gdy w pewnym momencie ciało zaczyna rozgrzewać się od wewnątrz, i nagle stanie pod zimnym prysznicem jest przyjemne, to nie to samo, co woda gorąca, która rozleniwia ciało i umysł,
  • zimne prysznice sprawiają, że bardziej jestem w ciele, moja świadomość bardziej wraca do ciała, do tu i teraz,
  • to jest też fajne, że zimne prysznice uczą pokonywania przeszkód, przekraczania granic, są na początku nieprzyjemne, ale kilka razy wystarczy się przełamać i stają się przyjemniejsze, warto zacząć, gdy woda jeszcze nie jest bardzo zimna, np. w lecie, a potem gdy wytrzymuję się w coraz mniejszych temperaturach, pojawia się coraz większa ochota, żeby następnego dnia woda była zimniejsza :), bo wtedy jest jeszcze większa zabawa.